niedziela, 17 listopada 2013

17.11.2013

Tyle mojego, że się wyspałem. Pojechałem do mamy trochę wcześniej, to wszedłem do Lidla i przespacerowałem się z aparatem po Bródnie, spotkawszy przy okazji Konrada i Rybę. Zjedliśmy dobry obiad i pojechałem przez Grochów i sklep piwny do centrum. Koło Politechniki jakieś zamieszanie, policja i straż - dowiedziałem się, że wagon metra się spalił, świetnie. Umówiliśmy się z doktor Kasią w Starbucksie, ale Ewa pomyliła lokale. Obgadaliśmy występ za dwa tygodnie i wróciłem do domu. Znowu chcą kupić moje zdjęcie, znowu nie mam wolnego dnia jutro...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz