wtorek, 12 listopada 2013

12.11.2013

Ledwo się podniosłem o 6... Tym bardziej, że dziś dzień niezwykle długi i męczący. Lekcje, papierki, po skończeniu zajęć, o 16 zacząłem następne zajęcia, skończyłem, to pojechałem na spotkanie utm, w domu byłem koło 21. Beznadzieja. W pracy wizytacja, dziś na hospitacji był Waldek i Justyna, ja nie zostałem wyznaczony w ogóle, ale nigdy nic nie wiadomo... Jak przyjdą jutro do 2c, to będzie klapa na całej linii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz