* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 8 listopada 2013
08.11.2013
Kajka podniosła się po 5, więc spróbowałem się jeszcze zdrzemnąć, co miało taki skutek, że o 6:10 nie mogłem się podźwignąć. Dziś bieg niepodległości, a tu mokro i słabo... Dotarłem przed 8, pokserowałem, na szczęście Teresa wzięła swoją klasę i miałem spokój... Mnie się dostali sami chłopcy z klasy, z dziewczynkami poszedł Robert. Było morko, na szczęście dość ciepło. Akcja zajęła nam 2,5 godziny, część się angażowała, część miała w dupie... Jak zwykle. Po powrocie, jak usiadłem, poczułem jak bardzo jestem zmęczony... Jeszcze przed obiadem poleciałem do Arkadii po bataty i odebrałem płyty z empiku. Potem tylko zajęcia i powrót - młoda po przyjęciu szczepionki rozpalona i noga ją boli, całe zajęcia Gosi przeleżała na mnie, trzymając mnie za palec... Totalnie padam na ryj, jestem wykończony.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz