piątek, 15 listopada 2013

15.11.2013

Wstałem 5:40, choć po obudzeniu się po 3 i tak spory czas nie mogłem zasnąć. Odwiozłem samochód do wulkanizacji i postawiłem go w samej bramie, żeby dziś nie przeoczyli. Po zrobieniu lekcji, które przeszły gładko, pojechałem autobusem po Korsarza z nadzieją, że wymienili opony na zimowe - na szczęście tak. Zjadłem pyszne żarcie w chińczyku obok i zdążyłem jeszcze na Andersa po piwko i do Bartka z Jankiem. Urwałem się wcześniej, i dotarłem bez kłopotu na czas do RDC. Audycja się udała, było bardzo fajnie. Za to przez ten kretyński marsz antymarszowy wracałem do domu ponad godzinę, choć zdążyłem odebrać przy okazji płyty z poczty. Wróciłem po 19, ułożyłem opony na szafie, poskajpowałem z dziewczynami i obejrzałem Polska - Słowacja 0:2. Nawałka poległ.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz