wtorek, 29 kwietnia 2014

29.04.2014

Kajka wstała o 4, cała szczęśliwa. Przewalała się po nas do 5:30, kiedy wreszcie usnęła. Wczoraj zamieniłem dyżur w szatni na środę, nie przyszedłem na pierwszą lekcję, bo pływacy na obozie, na godzinie wychowawczej, po załatwieniu formalności wyszliśmy na dwór i... potem już normalny kierat, włącznie ze wszystkimi zajęciami. Roboty mnóstwo, nie daję rady dokończyć spacerów, Turek przysłał projekt, a czas jest do jutra - jeśli trzeba zbierać podpisy, to nie dam rady złożyć tego gówna... No i na koniec ustalone, że jedziemy do Gdańska, do Jerzyka. Fajnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz