środa, 16 kwietnia 2014

16.04.2014

Pływaków nie było, co za ulga. Za to pogadaliśmy ze studentkami, przerażone są trochę 2c. Przyszła jeszcze Sylwia po opinię, wręczyła mi butlę wina w podziękowaniu - bardzo miłe z jej strony. Wreszcie zrobiłem kółko, obleźliśmy Marymont, odwiozłem Zuzę i wróciłem na zajęcia Gosi i... trzepanie dywanów. Czekają nas teraz ze trzy dni sprzątania i gotowania, bo goście idą i święta, a ja mam to, szczerze mówiąc, w dupie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz