sobota, 29 marca 2014

29.03.2014

Kajka zarządziła pobudkę 5:30, kurde! Trzeba było wstać, ogarnąć rzeczywistość, pojechać na Mokotów... Lekko spóźnieni dotarliśmy, bo szukałem 10 minut kluczyka do wozu, który miałem w kieszeni bluzy... Echhh, demencja. Gosia poszła się masować, ja spędziłem 40 minut na placu zabaw z Kajką, trochę się przeszliśmy i przed samym końcem, Kajka usnęła. Poszliśmy więc na lody i dopiero zapakowaliśmy ją do Korsarza, ale się obudziła i nie chciała już spać. 30 minut drzemki... Po obiedzie ruszyliśmy kupić mi marynarkę - najlepsza okazała się pierwsza, tylko, że kosztowała 450 złych... Masakra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz