piątek, 28 marca 2014

28.03.2014

Zrobiłem te lekcje, choć moi mnie wściekają coraz bardziej. Mati dziś pobił rekord: dostał się do finału matematycznego konkursu ogólnopolskiego, ale dziś, godzinę przed wyjazdem na finał, stwierdził, że chrzani, nigdzie nie jedzie. Wszyscy na niego czekają, Thereza ubrana lata i go szuka. I co? Mati oznajmił, że konkurs potrwa dłużej niż lekcje i mu się nie opłaca. Poza tym, straci trening i informatykę. To nagle postanowił, że nie pójdzie. Myślałem, że go rozszarpię. Po lekcjach pojechałem po paczki na pocztę: ze 20 nowych płyt, rany... Zjadłem obiad i lekko spóźniony wpadłem do chłopaków. Potem do sklepu, domu... Kajka na zmianę jest kochana i wkurzająca, jak mnie pizdnęła pilotem w łeb, to myślałem, że jej oddam... Dziś pierwszy raz od 3 tygodni walnąłem piwo i kabanosy. Relaks :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz