* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 28 listopada 2012
28.11.2012
Ufff... Jak zwykle pierwszaki mnie o mało nie zabiły, ale przynajmniej resztę dało się przeżyć :) I tak najlepsza była wycieczka do Instytutu Olimpijskiego, na której dopiero przy Instytucie okazało się, że Cyryś został w szkole... Czemu zawsze on? Muszę kupić sobie dla niego jakiś dzwoneczek albo smyczkę... Biegiem wróciłem po niego i przywiozłem samochodem, nie chciało mi się lecieć po raz kolejny na piechotę. Nawet się nie spóźniliśmy - pani przewodnik się spóźniła ponad 20 minut. Dość, że potem musiałem przed kółkiem lecieć jeszcze po samochód pod IO. Śmiesznie :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz