czwartek, 8 listopada 2012

08.11.2012

Kolejny dzień baaaardzo długi... Najpierw sześć lekcji, po czy fotokoło. No, ok, to jest nawet przyjemne. Potem zebranie, udało mi się uniknąć wielu rozmów, ale i tak wkurza mnie, że muszę przychodzić dwa razy na zebrania. Potem jeszcze pojechałem do Eleonory, bo ona z hiszpańskim na bakier ostatnio. Nie mam czasu zająć się tym Biegiem Niepodległości, męczą mnie o mapki, ale ja nie mam, nie zdążę zrobić, a dajcie mnie święty spokój. A Gosia sobie pojechała do Olsztyna, zobaczyć co z Hubertem i jestem sam.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz