sobota, 17 listopada 2012

17.11.2012

Rano, zamiast spać do bólu, poszedłem do sklepu i pojechałem po Suzanę. Dwie godzinki w Łazienkach z wiewiórkami wchodzącymi mi na nogi, z darmowym wejściem do pałacu... Trochę zimno, ale co tam. Potem obiad i odwieźliśmy Suzanę na samolot, a z Okęcia prosto do Marty i Emila po odciągarkę mleka z cyca i do sklepu po zakupy. I jeszcze spotkaliśmy się z Agnieszką, żeby przekazać odciągarkę dla Angeliki. No i w końcu wieczór ze słoweńską medicą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz