sobota, 10 listopada 2012

10.11.2012

Się nie wyspałem. Pobudka o 7 rano, bo półtorej godziny później już spotykałem się z grupą ze Zgierza i jechaliśmy do Wilanowa. Trochę miałem pietra, bo ostatni raz w pałacu byłem z 6 lat temu, ale... dało jakoś radę, tym bardziej, że mieliśmy przelecieć pałac w 45 minut, a wyszło 1,5 godziny. Potem Stadion Narodowy, trochę Saskiej Kępy i rozstaliśmy się na placu Zamkowym. Pojechałem tylko po benzynę i produkuję Bieg Niepodległości na poniedziałek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz