Wspominałem, że lubię poniedziałki? Dotelepaliśmy się z Raivisem do szkoły koło 11, zrobiłem co trzeba, poprowadziliśmy dwie lekcje...
To, co się u mnie działo, to jakiś szał. Raivis rozdał kilkadziesiąt autografów, obskoczyli go, o mało nie spadli ze schodów, szał. Potem nuuuudne szkolenie i odwiozłem Raivisa na autobus do Rygi. Chwila spokoju.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz