środa, 21 listopada 2012

21.11.2012

Co za męczący dzień! Osiem lekcji, gdzie pierwszaki naprawdę mnie wyczerpały... Potem szybki transfer do Curry House i do Akademii, gdzie udało mi się załatwić tablet - w szoku :) Na deser zajęcia varsavianistyczne - widzę, że to będzie wypas, jeśli wyjdzie jak trzeba :) A na koniec spotkanie z panem z wydawnictwa i robi się ciekawie... i ciasno z czasem. Znowu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz