środa, 8 marca 2017

08.03.2017

Znowu dwie pobudki w nocy, oszaleję. Wyrobiłem się jednak rano ładnie, zrobiłem porządek w płytach i ruszyłem do pracy. Wszystko spoko, sałatkowa wychowawcza była przyjemna, załatwiłem sobie zwolnienie z rady w przyszłym tygodniu, a że nie miałem dziś Iwo, to zostałem zobaczyć, co robi Irlandczyk. I, kurna, nic nie robi... Ups. Poszedłem na obiad do mlecznego Marymont i wróciłem pieszo do Conrada, po drodze kupując kwiatki. Przez nie wsiadłem w tramwaj i dojechałem do domu - Kajka ucieszona z kwiatków, hehehe. Do Gosi przylazła Majka, piszę trochę Żoliborz i idę spać, zanim młodzież mnie znowu zerwie...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz