czwartek, 2 marca 2017

02.03.2017

Ledwo wstaję... Jakoś te sześć godzin przeżyłem, choć przyznam, że 5a mnie tak osłabia, że nie daję rady - takiego betonu to nie pamiętam. Zosia chora, to po Michale spróbowałem wrócić do domu na piechotę. Mimo iż jak byłem u Michała to była taka burza, że zwiewało rowerzystów i obalało murki, to udało mi się przelecieć przez Bielany. Już przy Conrada zdecydowałem, że wsiądę w tramwaj - raz, że wiało i było po prostu niemiło, dwa, że zaczynały się skoki, a naszym szło w próbnej doskonale. W rezultacie Żyła ma brąz, reszta w pierwszej ósemce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz