* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 1 stycznia 2013
01.01.2013
Niesamowita noc! Koło 21 dotarliśmy na Chmielną i doznaliśmy szoku w sali... Wszystko wyglądało, jak wesele partyjne! Sztandary Stronnictwa Demokratycznego, zdjęcia ze zjazdów, polskie flagi wiszą... No i stoły, katering... I głośniki rzężą... Wszyscy byli lekko zdruzgotani i zaczęli nadawać tempo rozlewaniu, żeby pokonać pierwsze, nieciekawe wrażenie. Przy naszym stole siedziało międzynarodowe towarzystwo, bo Szwajcarzy, Hiszpan, no i przecież Dziubki przyjechali z Francji, a siostra Natalii z mężem z Australii... A i DJ był afrykański. Jak się już zaczęło, okazało się, że kuchnia niezła, napoje ile wlezie, DJ gra świetnie... Z Jesusem sobie pogadałem po hiszpańsku, potańczyliśmy z Gosią prawie do upadłego... Lokal opuściliśmy ok. 4, zmęczeni, bo po północy, jak DJ włączył set, to się nie dało zejść z parkietu aż do 3:00. Rano zebrałem się ok. południa, Gosia 14:30 i bim bam bom cały dzień. Nawet się nie ubrałem :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz