piątek, 31 sierpnia 2012

31.08.2012

Ależ męczący dzień! Rano lekkie sprzątanie, Gosia poszła do kosmetyczki, a ja zatankować i pojechaliśmy na Grochów, odebrać zabawkę dla Leona. Przez te wszystkie korki. Z Grochowa na proszonego grilla do Kałuszyna i tam zostaliśmy do wieczora, wróciliśmy dopiero ok. 20... Sami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz