sobota, 4 sierpnia 2012

04.08.2012

Kolejny spieprzony dzień. Wczoraj mówiłem, że to w piątek powinniśmy pojechać na wycieczkę, a dziś obejrzeć mecz i pojechać na plażę. Wszyscy byliby zadowoleni. A tak? Zdążyliśmy dojechać do Wrzesiny (5 km) i wróciłem, bo mnie krew zalała z powodu marudzenia. No i dzień spędziłem obejrzawszy nudny mecz z Wielką Brytanią, byłem w Tesco, zrobiliśmy grilla (jedyna miła rzecz) i poszliśmy na festyn - konkurs sołectw. Dicho stodoua, banda nawalonych dziadów - nie dla mnie taki folklor...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz