wtorek, 21 czerwca 2016

21.06.2016

Oczywiście do pracy wpadłem w ostatniej chwili, bo mam na później... Po co ja tam chodzę, to nie wiem - przez cztery godziny wypełniałem papierki, poprawiałem świadectwo Edka - miałem dziś tylko szóste klasy, które zdały wszystko, co mogły, jesteśmy do przodu z materiałem, a do tego koszmarnie im się nie chce. No to wypełniałem te papiery... Nawet skończyłem w porę. Odbyło się dziś pożegnanie Ali sekretarki i Jadzi kucharki - po kilkudziesięciu latach u nas w szkole idą na emeryturę - sekretariat nigdy nie będzie taki sam... Wróciliśmy razem, odebraliśmy Kajkę, poszedłem do sklepu i nastąpił mecz z Ukrainą - wymęczone 1:0 i tak cieszy, w sobotę gramy ze Szwajcarią!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz