niedziela, 19 czerwca 2016

19.06.2016

Jak niespodzianka, to niespodzianka. Zapakowaliśmy obiad, tort i szampana i o 8:40 wsiedliśmy do pociągu i ruszyliśmy do Studzianek. Po drodze Kajka zerwała polny bukiet i mama mało nie padła, jak nas zobaczyła :) Posiedzieliśmy na działce, pospacerowaliśmy, młoda pograła w piłkę i w zasadzie mogłaby stamtąd nie wyjeżdżać, była wręcz obrażona, że wracamy do domu... Upał się zrobił wielki, wróciliśmy do domu po 17, ogólnie doskonały pomysł z tą działką. Jak mi się jutro nie chce iść do pracy!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz