sobota, 11 czerwca 2016

11.06.2016

Na śniadanie zrobiłem dla wszystkich jajecznicę, potem czas wypełniły przygotowania do imprezy. Ok. 16 zaczęli się wszyscy schodzić, moja żona wysłała mnie z gardłem i antybiotykiem na grilla pomóc Łukaszowi - doskonały pomysł w sumie, bo było tam przyjemnie i walnęliśmy sobie po piwku, a co chwila ktoś przychodził nas odwiedzić. Nie wiem, co na to moje gardło. Jeszcze po wódkę skoczyłem. Impreza była niezła, goście wyszli ok 23, przez co młoda poszła spać tak późno, że szok. Teść się narąbał na wesoło, ogólnie było przyjemnie, ale ja, jak się zdaje, za mało wypiłem, bo mnie zaczynali wkurzać. Nażarłem się, a mało piłem z uwagi na leki - w zasadzie pozostałem jedyny trzeźwy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz