niedziela, 5 czerwca 2016

05.06.2016

Przyjechali, zjedliśmy obiad, wsiadła, pomachała i pojechała. I tyle. Rano obudziła nas o 7:20, posprzątaliśmy, zrobiliśmy obiad, ja poszedłem jeszcze do apteki i sklepu i w sumie jak teście przybyli, to zaraz po posiłku się zmyli. Kajka wsiadła z nimi ochoczo i pojechała do Jonkowa, cała szczęśliwa. My za to poszliśmy na spacer - do sklepu po prezent dla teścia. I spokój. Nikogo nie trzeba kąpać, karmić, nikt po mnie nie skacze, jutro nie trzeba budzić i prowadzić do przedszkola. Za cicho. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz