czwartek, 9 czerwca 2016

09.06.2016

W zasadzie spędziłem cały dzień w chałupie. Mieliśmy plany udać się na romantyczny spacer z okazji rocznicy, ale moje gardło nas pokonało. Po koncercie, jaki dałem w nocy, Gosia wstała nieprzytomna, ja przynajmniej pospałem do 8:20. Wyskoczyłem do sklepu i zrobiłem szybki obiad, ogarnąłem chałupę, popisałem trochę przewodnika i wróciła żona. Po obiedzie przyszła Majka na ostatnie zajęcia, uwalniam się od niej raz na zawsze, dziś wykręciłem się zapaleniem gardła. Pysznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz