sobota, 4 czerwca 2016

04.06.2016


Taki dzień na wykończenie... Na szczęście dało się pospać do 7:30, ale ok. 12 byłem na miejscu zbiórki, aby poprowadzić wycieczkę po Bemowie. Przyszło...6 osób. Dramat, ale poszliśmy. Zamknąłem się w 2,5 godziny, było sympatycznie, po czym odebrałem jeszcze nagłośnienie od spóźnionego taty Patrycji. Jest upał, sandały mnie obcierały, jakaś pomyłka! Wróciłem do domu, szybkie ogarnięcie i pojechałem do Złotych Tarasów, bo tam dziewczyny były na dniu z Psim Patrolem i kiedy wlazłem, kupowały letnie obuwie dla Kajki. Poszliśmy na obiad do Co Tu - faktycznie super żarcie. Jeszcze po drodze zakupy i zanim młoda poszła spać, to była 21:30... Mam dość, nic dziś nie robię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz