środa, 1 lutego 2017

01.02.2017

Znowu od samego rana nerwy i płacz... Nie mogę. Ze swojej strony lekcje poszły szybko i dość bezboleśnie, sporo nowych pomysłów, spotkałem się z Irlandczykiem i fajnie się umówiliśmy. Potem biegiem na obiad, do Iwo i biegiem na zebranie. Zajęło mi ono nieco dłużej, niż myślałem, ale i tak dojechałem do domu godzinę przed żoną, która siedziała u tych mądrali od policji. Babcia pojechała do pracy, a my padamy. Ratunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz