piątek, 24 lutego 2017

24.02.2017

W nocy były jakieś przeboje, więc o 7:15 ledwo wstałem - Kajka jeszcze gorzej. Ale wyekspediowałem ją do przedszkola, Gosia poszła na masaż i miałem 3,5 godziny spokoju. Ufff... I tak krótko. Zjedliśmy obiad z KebabKinga, odebrałem młodą pośród rzęsistego deszczu ze śniegiem - marudziła, że za wcześnie przyszedłem... Po południu tak mnie zmuliło, że poszedłem się zdrzemnąć, ale oczywiście co chwila któraś czegoś chciała, więc ledwo drzemałem. Zima wróciła, pełno śniegu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz