poniedziałek, 27 lutego 2017

27.02.2017

Byłem u młodej trzy razy do 3-ciej, szlag. Pobudka ciężka, zwłaszcza, że trzeba było robić za Aśkę. Przetrwałem te siedem lekcji, załatwiłem sprawę dla Reem, przyjąłem Ciana i wyleciałem coś zjeść. Przecież nie miałem kiedy nic załatwić, więc przed Jonatanem poleciałem na pocztę, odebrać siedem (!!!!) paczek. Rany. W domu zacząłem oddychać, upał się zrobił spory, szok, ze 12 stopni. Za to ostatnia podróż erasmusa się sypie. Dziadostwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz