niedziela, 26 lutego 2017

26.02.2017

Udało się spać do 9, super. Potem śniadanie i... Zakupy, które skończyłem o 13 - fakt, że przy okazji odebrałem płyty z inposta. Potem zrobiłem zacny obiad i miałem z młodą iść na spacer, ale zaczęło padać, więc murowaliśmy w chałupie. Gosia sprawdzała pracę, oczywiście ostatniego dnia, więc znowu byłem skazany na nieustanne radosne zabawy bez chwili na odpoczynek. Męciu męciu. Jutro do roboty i znowu zastępstwa - a miałem jechać na pocztę! Cholera z tą Aśką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz