piątek, 1 kwietnia 2016

01.04.2016

Rano miałem trochę świętego spokoju, porzeźbiłem w przewodniku, poszedłem dowiedzieć się, ile wiszę w administracji i pojechałem do pracy. Jak zwykle w piątek, minęło szybciutko i pobiegłem do Nikodema. Wprawdzie rano padało, ale po południu zaczęło robić się przyjemnie, a kiedy okazało się, że Monika jest w Estonii i nie mam zajęć, ruszyłem z aparatem robić zaległe fotki. Udało się zrobić wszystko w pięknym świetle. Wprawdzie ledwo się wyrobiłem i przyszedłem po Kubie, ale tylko chwilkę. Nie dostałem kasy za projekt - szlag. Chciałem wszystko już popłacić i mieć z tym spokój. Dziś zajmuję się wyliczeniami finansowymi wyjazdu do Włoch i wysyłaniem zdjęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz