czwartek, 7 kwietnia 2016

07.04.2016

W sumie poszło gładko, przeżyłem bez tragedii. Pojechałem na 8, zrobiłem te zastępstwa plus swoje lekcje, odbębniłem dyżury, pokładałem papiery i koło 15 wyszedłem. Odebrałem paczki, zjadłem obiad i wróciłem pieszo przez Wolę. Bardzo fajnie. Pogoda jest całkiem sympatyczna, więc szło się dobrze. Przy okazji odebrałem wyniki badań - szwankuje cholesterol, w sumie się nie dziwię, bo żrę wszystko, jak leci... I jakieś bakterie mam... Chyba nic poważnego. Wracałem niemal biegiem, bo Karolina przylazła 35 minut za wcześnie, bo jej tak wyszło, kurde.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz