poniedziałek, 25 kwietnia 2016

25.04.2016

Powrót do pracy był straszny. Nie dość, że dużo własnych lekcji, to jeszcze dostałem zastępstwo w pierwszej klasie. Nie znam dzieci, nic nie wiem, tyle, że muszę wyjść po 10 minutach, bo jest konkurs. Jakoś pozbierałem te dzieci i poszedłem na plac zabaw - bo niby co z nimi miałem robić? Ewa P. powiedziała, żebym ich zabrał na korytarz II piętra i poćwiczył wierszyki po angielsku. Co???? Na szczęście Iza zobaczyła, ze idę sam, to do mnie dołączyła, udało się. Po lekcjach polazłem do centrum, odebrać pakę, zjeść coś i do Gromady, bo przecież Turkom się nagle objawiły dwie dodatkowe osoby... I Włosi coś zachachmęcili. Przy okazji uczestniczyłem w badaniu napoju chmielowego :) W domu usiadłem nad zdjęciami i odpisywaniem tysiącu osób, Majka chora, alleluja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz