piątek, 22 lutego 2013

22.02.2013

Znowu pierwsze dwie lekcje mnie pokonały - jak ja tych akurat dzieci nie lubię... Następne dwie były już spoko - te akurat są bardzo fajne :) W międzyczasie obejrzeliśmy sztukę dzieciaków Maryli pod kierunkiem Beaty - świetnie wypadli! Przy okazji miałem okazję złapać grubego Maciusia na lataniu pomiędzy kablami i przy gorących lampach. Jak go złapałem, to zaczął się wyrywać i drzeć mordę - wariat normalnie. Ja mu mówię, jak się uspokoisz, to Cię puszczę. A on nie! W sumie mogłem go puścić, ciekawe, czy by przewrócił na siebie ten cały sprzęt... Kulig mnie zaczyna wkurzać, bo co chwila inny pomysł i nie wiem, po co się w to ładowałem. Same kłopoty. Na koniec kilka dodatkowych zajęć i... jutro dzień wolnego. Jeden.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz