niedziela, 30 września 2012

30.09.2012

Znowu spaliśmy prawie do południa... Przespaliśmy jednych gości, a podczas śniadania przyjechał Richard z Lorraine z przyjaciółmi, Anią i Florianem. Oni dogorywali, a my pojechaliśmy z wujkiem na ranczo. Potem jeszcze dojechał Kurt z Marcelem. Z uwagi na ładny dzień, poszliśmy z Gosią na spacer po winnicach; dołączył do nas Marcel, bo go bardzo ciągnęło do mojej lustrzanki. Dałem mu aparat i z dzieciakiem był spokój :) Ładnie tam jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz