piątek, 28 września 2012

28.09.2012

Po wczorajszym zejściu wirusowo-żołądkowym, myślałem, że tego dnia pójdę co najwyżej do lekarza, a nie pracy, a potem spędzę kilkanaście godzin w samochodzie. Ale na szczęście jakoś przeszło...Zaraz po pracy, biegiem wróciliśmy do domu i pojechaliśmy. 12 godzin podróży do Schornsheim upłynęło... w miarę szybko, poza okrzykami 'hamuj!!! wolniej!!' z tyłu... Dobrnęliśmy koło 1 w nocy i poszliśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz