wtorek, 17 maja 2016

17.05.2016

Do dupy z taka pogodą... Po bandę już nie jechałem do hotelu, spotkaliśmy się na stacji metra. Zebraliśmy dzieci i... zaczęło lać. Chwilę poczekaliśmy i poszliśmy w miasto - wszystko bardzo się podobało: fontanny, starówka i lody, Syrenka, zamek, zmiana warty, w Łazienkach ścigali biedne wiewiórki, bo im pokazałem, że dają się karmić... Skończyliśmy na XXX piętrze PKiN, oddaliśmy dzieci i poszliśmy na obiad, tym razem do Browarmii. W domu atmosfera potępienia i buntu, bardzo mi to ułatwia życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz