piątek, 13 maja 2016

13.05.2016

Rano coraz ciężej wszystkich dobudzić... Rano znowu treningi - moi byli zachwyceni ćwiczeniami z klasą szóstą. Kajka zaś zachwycona łukami, nie chciała wyjść z toru. Po wczesnym obiedzie pojechaliśmy do Karpacza - ledwo wyszliśmy z autokaru, zaczęło lać. Jak doszliśmy na miejsce zbiórki, skończyło padać... Mieliśmy nieco ponad godzinę, więc zaszliśmy sobie na oscypka z grilla i herbatę, dzieci kupowały pamiątki itp, więc do Gołębiewskiego na basen ruszyliśmy pół godziny przed czasem, ale i tak ledwo doszliśmy. Lazłem na końcu, holowałem Safi i Piotrka, a także moje dziewczyny, uhetałem się tragicznie, zanim dotarliśmy na basen, byłem cały mokry. Za to basen... Świetna sprawa, najpierw polatałem obejrzeć wszystko, posiedziałem w jacuzzi, grocie solnej, po czym utknąłem na falach z bandą, robiąc wrestling :) I niewiele czasu zostało na grotę lodową i sauny... Oczywiście dzieciaki pogubiły tysiąc rzeczy, niech ich... Na koniec dnia pakowanie i trzeba się wynosić, szkoda, bo obóz był super!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz