* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 5 maja 2016
05.05.2016
O mamo. Dobrze, że nie musiałem iść na pierwsze lekcje, ominęło mnie szczęście siedzenia z 4a :P Pojechałem na 11 do urzędu i udało się załatwić wszystko, co miało być, choć naczelnicy wydziałów o niczym za bardzo nie wiedzieli. Burmistrz stwierdził, że nie ma kłopotu i... zostawił. Ale nie szkodzi, wszystko załatwione. Wróciłem na dwie lekcje do pracy, nie wiem po co, bo moich było zaledwie 8 osób, więc poszliśmy pograć w kosza. Po lekcjach pojechałem zjeść i odebrać płyty, miałem jeszcze podpisać papiery, ale przy resecie telefonu straciłem adres i numer telefonu, więc nie poszedłem... Odwiedziłem jeszcze dwie knajpy i wróciłem do domu - w kiepskim humorze, bo dostało mi się za złe umieszczenie lekcji Gosi w harmonogramie - przy czym harmonogram nie był zupełnie gotowy, co nie przeszkadzało profilaktycznie zrobić afery. Potem jeszcze pół godziny gadałem z Beatą i teraz siedzę i dłubię w papierach. Nie wszyscy potwierdzili przyjęcie gości, szlag.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz