piątek, 27 grudnia 2013

27.12.2013

Kajka po wieczornych szaleństwach, spała do 9:10 - bosko. Zjedliśmy, odwiozłem mamę na autobus - szczęśliwa wróciła już do domu. Ja niestety kibluję tu do niedzieli, teściowa działa mi na nerwy bardziej z każdą minutą. Dobrze, że dzieciaki zajęte były dziś sobą. Z teściem skończylimy flaszkie i idę spać, z nadzieją, że młoda da odpocząć. Do domu, błagam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz