* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 14 grudnia 2013
14.12.2013
O matko. Rano był czilaut, wstaliśmy o 8:30, wszystko na spokojnie, Kajka poszła drzemać o 11 i... spała i spała... Ponad 2 godziny, a mieliśmy iść po świąteczne zakupy. W końcu wyjechaliśmy po 15, najpierw po benzynę i mikrofalę, potem po zakupy do Oszą, aż wreszcie jak zjedliśmy w syfiastym KFC, okazało się, że jest 19:40. W tym czasie wydałem ponad 800 zł, zdążyłem się 10 razy wkurwić, Kajka przesikała pieluchę, choć i tak trzymała się najlepiej z nas, bo bardzo jej się podobało w sklepach. Po powrocie cztery razy nosiłem zakupy i już po położeniu Kajki dostałem takiej głupawki, że Gośka nie dawała rady. Padam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz