czwartek, 18 października 2012

18.10.2012

Pobudka o 6:20 - masakra, tym bardziej, że grupy z Koszalina i Tczewa raczej się nie kładły... Udało się nam zebrać i dojechać na stację, ale... Cyryl zostawił kurtkę na wieszaku i nawet nie zauważył, że jest bez kurtki, a Julia telefon pod poduszką... Na szczęście dojechali pożegnać się Ahmet i przede wszystkim wyczekiwany Emir i pomogli. A potem już z górki - 10 godzin w pociągu i po wszystkim. A mnie rozebrało już totalnie i jestem chory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz