niedziela, 7 października 2012

07.10.2012

Musiałem się przemocą zrywać o 9 rano... Wszystko, żeby zdążyć na wycieczkę po Mokotowie, część drugą. Zimno jak piorun, zbierało się na deszcz, ale nas oszczędziło i tak było ok. 30 osób. Jeszcze do szkoły musiałem podjechać uzupełnić dziennik. No i na koniec dnia robota papierkowa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz