poniedziałek, 23 lipca 2012

23.07.2012

Pobudka o 5:20 i oto ruszamy do domu. Od 6 do 20:50 można było dostać kota w tym autokarze, ale w sumie droga szła sprawnie. Dzieci oddane i szczęśliwe, rodzice chyba zadowoleni - słowem, urlop czas zacząć. Tylko jak na złość okazało się, że powietrze mi trochę z koła na przedzie zeszło i musiałem po ciemku lecieć na stację i dopompowywać... Ale dało radę. Jutro czeka mnie ciężki dzień, oj ciężki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz