sobota, 21 lipca 2012

21.07.2012

Został nam do obrobienia Siofok, więc pojechaliśmy w sobotę, bo dziś miała się skończyć pogoda... I skończyło się słoneczko faktycznie, choć było całkiem ciepło. Siofok okazał się całkiem ładny, na koniec zajechaliśmy jeszcze do Tesco po suweniry i wróciliśmy. W związku z tym, że dzieciakom nic nie smakuje, choć kuchnia pyszna, stwierdziliśmy, że niech żrą tę pizzę i frytki, ale dla nas poprosimy coś normalnego i lokalnego. I na kolację dostaliśmy kawałki golonki z pysznie zapieczonymi ziemniaczkami. Coś nieprawdopodobnego! Po obiedzie spadł deszcz i zajęcia poszły ... daleko. Za to wieczorem Kasia opowiedziała Gosi, jak to na zielonej szkole w czwartej klasie dałem się porwać kosmitom i po nocy biegali i mnie szukali - wszyscy stwierdzili, że to świetny pomysł i porwało Gośkę. Trochę z zaskoczenia... Rafał nie mógł uwierzyć, że nie miałem z tym nic wspólnego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz